Jubileusz kapłaństwa ks. prof. Mariana Ruseckiego

           "Dziękuje Tobie o Panie, dziękuje za miłość Twą.
                      Dziękuję Ci za powołanie, które dałeś mi.
                             To był dla mnie szczęśliwy dzień,
                               Gdyś włożył na mnie swe ręce
                  To ze szczęścia dusza ma, Śpiewa słowa te."

Słowa tej pieśni, która często brzmi podczas święceń i innych uroczystości kapłańskich przypomniała tym razem wydarzenie sprzed 40 lat. Dnia 1 lipca br. w parafii bł. Jerzego Frassatiego miała miejsce doniosła i wzruszająca uroczystość. Mieszkający w tej parafii od wielu lat ks. prof. Marian Rusecki obchodził jubileusz 40-lecia kapłaństwa.

3 maja 1966 r. Polska obchodziła Tysiąclecie Chrztu Polski. Uroczystościom przewodniczył ówczesny Prymas Polski - ks. kardynał Stefan Wyszyński. Kilka dni później, 29 czerwca Marian Rusecki wraz z 18 innymi kolegami kursowymi otrzymał święcenia kapłańskie. Na pamiątkę tego wydarzenia, które nadało sens i kierunek jego życiu w sobotni wieczór o godz. 18:00 została odprawiona Msza Św. dziękczynna w intencji jubilata, której przewodniczył Ksiądz Proboszcz Leszek Szuba, a w koncelebrze brali udział: ks. prof. Jarosław Popławski, współpracownicy Księdza Profesora - ks. dr Jacenty Mastej, ks. dr Sławomir Ledwoń oraz ks. Stanisław Papierz. W uroczystości uczestniczyli także bliscy Księdza Profesora - bracia i siostra z rodzinami. Homilię podczas tej uroczystej Eucharystii wygłosił ks. prof. Popławski. Mówił on o powołaniu człowieka jako darze i tajemnicy. Powołanych do sakramentalnego kapłaństwa Bóg wybiera, aby w miarę swoich zdolności odkrywali tę tajemnicę, jaką jest Bóg. Na koniec głoszący kazanie przypomniał słowa ojca Świętego Benedykta XVI wypowiedziane do kapłanów w katedrze warszawskiej "Wierzcie w moc waszego kapłaństwa...", gdzie wzywał obecnych tam duchownych, aby z wiarą i przekonaniem zaufali swemu powołaniu, ponieważ to Chrystus otacza ich opieką swojej miłości. Kapłaństwo jest, bowiem zanurzeniem w sercu Chrystusa.

Na koniec za wieloletnią posługę i uczestniczenie w życiu parafii podziękowali Księdzu Profesorowi wierni z parafii bł. J. Frassatiego oddając go w opiekę Matki Bożej Nieustającej Pomocy i życząc, aby kolejne lata zasiewał dobro w sercach ludzi spotykanych na swojej drodze. Łamiąc głos ze wzruszenia dostojny, choć w opinii licznych gości skromny na co dzień - jubilat podziękował za tę uroczystość. Wyjaśnił też, że dzień jego święceń kapłańskich, który przypadł na uroczystość kościelną apostołów Piotra i Pawła zaważył na wyborze jego drogi naukowej. Św. Piotr jest opoką, fundamentem, na którym Chrystus buduje swój kościół, dlatego też on postanowił zająć się teologią fundamentalną, aby nieść polskiemu ludowi Ewangelię, Dobrą Nowinę i wskazywać, że dla człowieka droga zbawienia wiedzie przez Chrystusa.

Kiedy Ksiądz Profesor ochłonął z pierwszego wzruszenia udzielił wywiadu, będącego pewnym podsumowaniem swojej 40 -letniej drogi kapłańskiej.

Małgorzata Górska: Dzień święceń kapłańskich to szczególny punkt na mapie życia każdego kapłana. Jak Ksiądz Profesor wspomina dzień swoich święceń kapłańskich?

Ks. prof. Marian Rusecki: Dzień święceń kapłańskich pamiętam jako szczególnie wyjątkowy. Był oznaką ostatecznej decyzji życiowej - decyzji jak po latach wspominam bardzo zasadnej i właściwej. Właściwie nigdy nie żałowałem, ze zostałem kapłanem. Okolicznością zewnętrzną podkreślającą ten wyjątkowy charakter tego dnia było to, że święcenia przyjąłem w rodzinnym mieście - Janowie Lubelskim i w tej uroczystości uczestniczyło ponad 8000 wiernych. Było to i wydarzenie parafialne. Na twarzach wielu osób widać było głębokie wzruszenie i przeżywanie tego wydarzenia. W sposób wyjątkowy widać je było na twarzach moich rodziców, którzy przed święceniami udzielili mi swojego rodzicielskiego błogosławieństwa. Święcenia te przez długie lata wspominano w parafii jako rzeczywiste, wielkie wydarzenie, gdyż wielu z nich było uczestnikami takiej uroczystości pierwszy i być może jedyny raz w życiu.

Jak Ksiądz Profesor rozumiał i przeżywał wtedy powołanie kapłańskie?

Teologia powołania kapłańskiego była już wtedy dość dobrze rozwinięta, a 6-letnia formacja w Seminarium Duchownym uwypuklała podstawowe rysy tegoż powołania. Najogólniej mówiąc kapłan jest z ludu wzięty i dla ludu postawiony w sprawach Bożych. Znaczy to, że ma być pośrednikiem miedzy Bogiem i wiernymi (choć nie tylko) i ludźmi a Bogiem. Innymi słowy Bożą rzeczywistość przybliżać ludziom, a ludzkie błagania zanosić do Boga. W tym horyzoncie rozumiałem to wtedy. To szersze spojrzenie na rolę kapłaństwa odbiegało nieco od niektórych poglądów, które kładły bardziej akcent na osobiste uświęcanie się kapłana i jakby oddzielenie, odseparowanie się od świata. Można, więc powiedzieć, że kapłaństwo widziałem bardziej w diakonalnym - służebnym wymiarze.

40 lat kapłaństwa wiąże się u Księdza Profesora nierozłącznie z wieloletnią pracą naukową w dziedzinie teologii fundamentalnej. Które z licznych osiągnięć w swoim dorobku naukowym uważa Ksiądz Profesor za najcenniejsze?

W skali ilościowej jestem autorem około 600 pozycji w tym kilkunastu książek autorskich i kilkunastu pod swoją redakcją. W moim przekonaniu najcenniejszy dorobek dotyczy problematyki cudu. Mam tu na uwadze trylogię mirakulistyczną (o cudzie): "Wierzcie w moje dzieła. Funkcja motywacyjna cudu w teologii XX wieku", "Cud w myśli chrześcijańskiej", "Problem cudu w religiach pozachrzescijańskich". Niedawno te prace w poszerzonej postaci wydano ponownie. Obecnie przygotowuje syntezę doktryny o cudzie w "Traktat o cudzie". To, co istotne w tej problematyce to ujmowanie cudu w kategoriach znaku i symbolu tzn., że cud ma swój aspekt zewnętrzny (widoczny) - objawiający się w fenomenach np. powrót chorego do zdrowia i aspekt wewnętrzny - że w tym wydarzeniu działa tu i teraz Bóg dla dobra naturalnego i nadprzyrodzonego człowieka. Większość ludzi cud upatruje w tej stronie czysto zewnętrznej, choć oczywiście ona nie stanowi cudu jako takiego. Zaprasza jedynie do szukania głębokiego sensu tego wydarzenia, jakim jest spotkanie z Bogiem. Pozwala to unikać sensacyjności, jakiej ludzie zwykle ulegają (widzą albo chcą widzieć). Ponadto chyba dużym moim osiągnięciem, na co wskazuje krytyka naukowa było wyodrębnienie kilku funkcji cudu, jakie pełni. Jest to o tyle ważne, że w przeszłej teologii widziano tylko funkcję motywacyjną (dowodową). Tymczasem mnie udało się wyróżnić: funkcję objawieniową - cud pełni funkcję objawienia, jest jego częścią np. cuda Jezusa; funkcję chrystologiczną - cuda Jezusowe i nie tylko pozwalają poznać Boskie posłannictwo Jezusa Chrystusa i jego mesjańską godność; funkcję zbawczą - wszystkie cuda są związane z centralnymi wydarzeniami historii zbawienia, wskazują na wydarzenia Krzyża, do którego prowadzą i Zmartwychwstania, z którego czerpią moc zbawczą; funkcję kościołotwórczą - cuda przyczyniają się do gromadzenia wiernych w jedną wspólnotę cudu Bożego, a w ramach tego cudu do powstania prymatu i apostolatu (cuda towarzyszyły ich ustanowieniu, a w dziejach Kościoła towarzyszyły jego rozwojowi i zachowaniu tożsamości); funkcje wiarotwórczą - cuda przyczyniają się albo do powstania wiary (w Ewangeliach widać, że wielu ludzi uwierzyło na skutek Jezusowych cudów) albo wiarę pogłębiało. W moim rozumieniu funkcja motywacyjna nie zanikła, ale została inaczej przedstawiona. Nie ujmuje jej jako funkcji odrębnej, jak robi wiele teologów, ale widzę ją jako drugi aspekt każdej innej funkcji np. objawieniową i motywacyjną zarazem. Szczególnie dużo uwagi w swoich badaniach naukowych poświęcam metodologii teologii fundamentalnej. Na tym polu mam znaczne dokonania.

Ksiądz Profesor zrobił tak wiele dla rozwoju apologetyki, a czy ta gałąź teologii okazała się pomocna na osobistej drodze kapłańskiej Księdza Profesora?

Tak, zdecydowanie tak. Uprawiana przez mnie teologia fundamentalna nie jest rozważana jako dyscyplina czysto teoretyczna i oderwana od życia. Uzasadnia ona, bowiem wiarygodność Objawienia Bożego w Jezusie Chrystusie i Boskie posłannictwo Kościoła. W tym znaczeniu buduje podstawy dla racjonalnego charakteru wiary - by wierzyć z pełnym przekonaniem. Właśnie tak rozumianą dyscyplinę odnoszę do mojego życia religijnego, do podstaw wiary. Jestem przekonany, że przyczyniła się ona także do pogłębienia treści wiary wyznawanej. Pozwala mi to z jednej strony z pełnym przekonaniem bronić podstaw wiary chrześcijańskiej, a z drugiej z równie mocnym przeświadczeniem ją głosić.

Jubileusze zawsze skłaniają do refleksji, do pewnych podsumowań. Czy biorąc pod uwagę tak duży bagaż doświadczeń patrzy Ksiądz Profesor dzisiaj na kapłaństwo inaczej?

Zasadniczo moje rozumienie powołania kapłańskiego, o którym mówiłem wcześniej nie uległo zmianie. Jednocześnie w ciągu 40 lat pracy kapłańskiej, w tym i naukowej nastąpiło znaczne pogłębienie diakonalnej funkcji sakramentu kapłaństwa. Rozumiem ją nie tylko służebnie, ale i proegzystencjalnie tzn. kapłan musi istnieć dla Boga, Kościoła, w którym pracuje i dla każdego człowieka wierzącego i niewierzącego tak, jak apostołowie zostali posłani na cały świat do wszystkich ludzi, wszystkich kultur, wszystkich czasów. Kapłan ma kontynuować tę apostolską misję łącznie z Pasterzami Kościoła.

Dziękuje serdecznie za rozmowę i życzę dalszych owoców wypełniania tej apostolskiej misji, jaką jest kapłaństwo.

Małgorzata Górska

góra strony

powrót