Piotr Jerzy Frassati urodził się 6 kwietnia 1901 roku w Turynie. Jego ojciec był ateizujacym liberałem, matka zaś katoliczką dość formalnie traktującą obowiązki religijne. Piotr Jerzy wychowywał się z młodszą siostrą Lucianą, w przyszłości żoną polskiego dyplomaty Jana Gawrońskiego. Znaczną część swego dzieciństwa Frassati wraz z Lucjaną spędzili w piemonckim Pollone, w willi u podnóża Alp Zachodnich. Ich dzieciństwo nie było łatwe, gdyż matka wychowywała dzieci bardzo surowo, w atmosferze dyscypliny i porządku.

Piotr Jerzy wcześnie rozwijał swoje życie religijne uczestnicząc we Mszy świętej, na której zawsze przyjmował Eucharystię. Posiadał stale rozwijany dar permanentnej modlitwy - był człowiekiem modlitwy, gdyż modlił się stale, długo i wszędzie: w swoim pokoju, podczas górskich wypraw, na ulicy, w tramwaju, w pociągu, w Kościele, do którego chodził co dzień. Szczególnie dużo czasu spędzał na nocnym czuwaniu przed Najświętszym Sakramentem. Codziennie odmawiał różaniec. Ogromne znaczenie dla rozwoju jego życia duchowego miała codzienna lektura i rozważanie tekstu Pisma Świętego. Raz w roku uczestniczył w zamkniętych rekolekcjach w domu rekolekcyjnym ojców jezuitów. Podczas wakacji, które spędzał w Pollone, pielgrzymował do położonego w górach Sanktuarium Czarnej Madonny w Oropie. Pisał:

"Modlitwa jest szlachetnym błaganiem, jakie wznosimy przed tron Boga, jest najskuteczniejszym środkiem uzyskanie od Boga łask, Jakich nam potrzeba, a przede wszystkim sił wytrwania (...). Zalecam wam żarliwa modlitwę, zaliczam do niej wszelkie praktyki pobożności, a spośród wszystkich najpierw Świętą Eucharystię".

Interesował się sztuką i poważną literaturą: czytał Goethego, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu. Wcześnie marzył, aby zostać misjonarzem, później aby przyjąć święcenia kapłańskie. Na skutek sprzeciwu matki jedynie realne stało się zawarcie małżeństwa z dziewczyną o podobnych zainteresowaniach i bycie świeckim działaczem katolickim w środowisku robotniczym. Ale i tu na przeszkodzie stanęła matka. Ponieważ siostra miała niebawem przenieść się z mężem (Janem Gawrońskim) do Warszawy, rodzice mieli zamiar rozejść się ze sobą. Ostatnim ciosem godzącym w osobiste plany życiowe Piotra Jerzego była decyzja ojca objęcia przez syna administracji wydawanego przez niego dziennika; również i tę decyzję przyjął ze łzami, nie chcąc budować własnego szczęścia na dramacie rodziców. Przewidywał bliski swój koniec. "Jestem już blisko zebrania tego, co posiałem".

Wręcz nieprawdopodobną życiową pasją Piotra Jerzego niemal od dzieciństwa była troska o ludzi najbardziej potrzebujących, chorych, samotnych, z ubogich rodzin. Dlatego mówił: "(...) fundamentem naszej religii jest Miłosierdzie, bez którego ona cała zwaliłaby się w gruzy, bo nie będziemy naprawdę katolikami, dopóki tego nie dopełnimy, i nie dostosujemy całego naszego życia do dwóch przykazań, na których opiera się cała istota wiary katolickiej: miłowanie Boga ze wszystkich sił i miłowania bliźniego jak siebie samych".

W bezgranicznym oddaniu potrzebującym wykazywał niewiarygodną wręcz inwencję i pomysłowość. Rozdawał wszystko, co posiadał. Roznosił tony paczek żywnościowych. Jeździł trzecią klasą, chodził pieszo, chociaż jako syn senatora mógł być wożony przez szofera. A wszystko po to, by każdy zaoszczędzony grosz zanieść ubogim. Jedna z jego przyjaciółek mówiła, że "Piotr Jerzy przekraczał drugie przykazanie, gdyż kochał bliźniego bardziej niż siebie samego". On sam w swojej posłudze nie widział nic wyjątkowego, twierdząc, że służba dla ubogich jest jedyną formą wdzięczności jaką może okazać Chrystusowi, za to, że codziennie rano przychodzi do jego serca w Komunii Świętej. Dlatego również on co dzień odwiedzał najuboższe dzielnice Turynu. Zdumiewająca jest jego wrażliwość i troska jaką otaczał ludzi chorych, kalekich i opuszczonych, odwiedzając ich w turyńskim szpitalu i przytułku. Pisał:

"Kto pomaga choremu, wypełnia dzieło wyjątkowe; nie wszyscy maja odwagę narażać się na sytuacje nieprzyjemne, a często także niebezpieczne. (...). Kto opiekuje się chorym, (...) jest szczególnie błogosławiony, bo trudno nam jest obarczać się bólem innych, gdyż mamy sami tysiące własnych udręk i zmartwień".

Zmarł 4 lipca 1925 roku na chorobę zwaną Heine Medina, którą prawdopodobnie zaraził się od nędzarzy w slumsach Turynu. Podczas beatyfikacji Piotra Jerzego Frassatiego Ojciec Święty Jan Paweł II powiedział: "Piotr Jerzy daje nam przykład, że szczęśliwe jest życie w Duchu Chrystusa, w Duchu Błogosławieństw, i że tylko ten, kto staje się człowiekiem Błogosławieństw, umie darzyć braci miłością i pokojem (...). Zaświadcza, że świętość jest dostępna dla wszystkich i że tylko rewolucja Miłości może rozpalić w sercach ludzkich nadzieje na lepszą przyszłość". Frassati pokazuje nam nowe, lepsze życie w jedności z Chrystusem, Drogę, którą sam poszedł.

[Opracowała Małgorzata Siodłowska]


Valanga di vita...

Żył zaledwie 24 lata, ale to wystarczyło, aby dojść do świętości. Nazwany przez Ojca Świętego Człowiekiem ośmiu błogosławieństw - kto to taki? Mowa o błogosławionym Piotrze Jerzym Frassatim.

Był młodzieńcem silnym i wysportowanym. Chodził zawsze uśmiechnięty i radosny, bo tym, który dawał mu siły, był Pan Jezus. Bardzo ważna była dla niego Eucharystia, którą przyjmował codziennie. Zgodnie z ówczesnym zwyczajem poszczenia do momentu przyjęcia Komunii Świętej, Błogosławiony często nic nie jadł aż do południa, kiedy uczestniczył we mszy.

Jego wielkie miłosierdzie, jakie okazywał biednym i chorym, przynosiło mu sławę w całym Turynie. Często widziano go z jakimiś paczkami, w których miał odzież, lekarstwa, żywność, zabawki i książki - wszystko dla ludzi potrzebujących. Jego miłość do ludzi była tak wielka, że nie bał się opiekować chorymi na zaraźliwe śmiertelne choroby. Sam robił im zastrzyki, aplikował leki i obmywał. Nie było człowieka w Turynie, którego zostawiłby bez pomocy. Jeśli nie mógł pomóc od razu, to zapisywał adres biedaczyny w notesie i po kilku dniach przychodził do potrzebującego. Oto, co powiedział o nim jego kolega:
"Pewnego dnia usiłował przekonać mnie do uczestniczenia w dziele miłosierdzia «Świętego Wincentego». Na przedstawiane przeze mnie trudności, że nie mam dość odwagi, by wejść do brudnych i cuchnących domów biedaków, w których mógłbym zarazić się jakimiś chorobami, z całą prostotą odpowiedział, iż nawiedzanie biednych jest nawiedzaniem samego Jezusa Chrystusa."

Frassati wspierał biednych także przez jałmużnę. Piotr, choć pochodził z zamożnej rodziny, był ubogi. Prawie wszystkie pieniądze, które dostawał, przeznaczał na pomoc swoim przyjaciołom - ubogim. W Turynie było dużo rodzin ubogich, więc Frassati często chodził pieszo lub jeździł tramwajami albo rowerem, choć miał swoje auto, zaś w pociągu jeździł trzecią klasą, by zaoszczędzić coś i je wesprzeć. Zdarzało się, że wracał do domu bez części garderoby, bo napotkał jakiegoś biedaka, który nie miał czym się okryć, więc oddawał mu marynarkę lub płaszcz.

Piotr Jerzy świetnie pływał, jeździł na rowerze, na nartach i konno. Jednak jego największą pasją była alpinistyka. Żyjąc w pobliżu Alp, często organizował wraz z koleżankami i kolegami, przez których był szczerze lubiany, wyprawy na alpejskie szlaki, ściany i lodowce. Góry były dla niego wielką radością, miejscem, w którym kontemplował wielkość Stwórcy, w którym zbliżał się do Boga. Nie wstydził się wiary. Często na górskim szlaku lub w pociągu rozpoczynał odmawiać na głos różaniec. Dołączali do niego towarzysze podróży. Widziano go, jak w czasie przejażdżki na koniu przystaje, zsiada, w lewej ręce trzyma uzdę, a prawą się żegna, robiąc duży znak krzyża.

Frassati był zawsze pogodny i uśmiechnięty. Było w nim coś, co przyciągało ludzi do niego. Dlatego został nazwany przez przyjaciół Valanga di Vita, to znaczy po włosku Lawina Życia.

[Opracował Mariusz Rabczak]


Świadectwo prof. Mariana SURDACKIEGO (KUL)

Rozmowa w Radio Watykańskim /6 kwietnia 2001 r./

(Ks. Andrzej Majewski SJ - dalej A.M.)
Dokładnie sto lat temu przyszedł na świat Błogosławiony Pier Giorgio - Piotr Jerzy Frassati. Na całym świecie trwają uroczyste obchody tej rocznicy. A w naszym studio gościmy profesora Mariana Surdackiego z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Panie Profesorze skąd u pana to zainteresowanie osobą Błogosławionego Piotra Jerzego

(Marian Surdacki - dalej M.S.)
Dokładnie w roku 1980 w końcu października przybyłem do Rzymu na stypendium, staż naukowy. Stypendium to ufundowane było przez Stowarzyszenie im. Pier Giorgia Frassatiego - Przyjaciele Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Na czele tej fundacji stała pani Wanda Gawrońska. Jest ona córką siostry Pier Giorgia Frassatiego. Przebywając na tym stypendium, zamieszkałem u rodziny państwa Gawrońskich, u jednej z córek Luciany Frassati, najpierw Nelli (przez kilka dni), a później u Giovanny (przez osiem miesięcy). Tym sposobem nawiązałem bardzo serdeczne kontakty. W związku z tym byłem trzykrotnie zaproszony do willi w przedalpejskiej miejscowości Pollone, w której rodzina ta mieszkała. Właśnie w Pollone znajdował się grób Pier Giorgia Frassati.

(A.M.)
Ale był Pan także świadkiem otwarcia trumny z ciałem Błogosławionego.

(M.S.)
Było to w roku 1981, dokładnie 31 marca. Zostałem wtedy zaproszony przez panią Wandę Gaw-rońską do Pollone. Wiedziałem, że jest przygotowywany proces beatyfikacyjny Pier Giorgia. W związku z tym miało nastąpić otwarcie trumny. Byłem świadkiem jej otwarcia. Przybyła odpowiednia komisja ekspertów kościelnych i medycznych, nieodzownych do prowadzenia czynności i procedury związanej z toczącym się procesem beatyfikacyjnym. Chodziło o identyfikację ciała i ocenę stanu jego zachowania. Miałem zaszczyt niesienia tej trumny z grobowca rodzinnego do kaplicy cmentarnej. Po otwarciu trumny najpierw do kaplicy poproszono rodzinę zmarłego, a po ok. pół godzinie pozostałe osoby. Byłem jedynym Polakiem uczestniczącym w tym wydarzeniu, który miał okazję obejrzeć ciało Pier Giorgia.

(A.M.)
No właśnie, jakie wrażenie wywarło na obecnych otwarcie trumny?

(M.S.)
Ja tu chciałbym wystąpić tylko jako świadek, nie czyniąc jakichkolwiek komentarzy. Mianowicie po około 55 latach ciało zachowane było w doskonałym stanie. Ale nie to może było najważniejsze. Zapamiętałem wcześniej Pier Giorgia z oglądanych fotografii jako człowieka bardzo uśmiechniętego. I takiego też ujrzałem w otworzonej trumnie. Ręce miał złożone na piersi, trzymając w nich różaniec i, co uderzające i niezapomniane, przyciągał ten uśmiech na twarzy. To było nieprawdopodobne. Wydaje mi się bowiem, że rzadko ludzie umierają uśmiechnięci. Potwierdzałoby to jego pogodę życia i to, że akceptował śmierć i umierał pogodzony z losem. Jak już wspomniałem, nie chciałbym tego dalej komentować. Niewątpliwie jednak zapamiętałem Pier Giorgia po pięćdziesięciu pięciu latach od jego śmierci jako człowieka radosnego i uśmiechniętego. I taki obraz pozostanie mi na zawsze.

(A.M.)
Co takiego zatem odkrył Pan w tej postaci?

(M.S.)
Jadąc do Pollone już wiedziałem dużo o Pier Giorgiu, ponieważ rozmawiałem wielokrotnie i długo na jego temat z panią Wandą Gawrońską czy pozostałą jego rodziną na temat przyszłego Błogosławionego. Zafascynowała mnie nie tylko jego osobowość, ale również działalność charytatywna, ba, jak wiemy Pier Giorgio pochodził z bogatej i wpływowej rodziny, która planowała dla niego karierę w przyszłości i miejsce w prowadzeniu rodzinnych interesów. On zrezygnował z tych perspektyw, bezgranicznie poświęcając się działalności charytatywnej na rzecz ubogich, kalek Turynu i okolic. Także w tej postawie dobroczynnej widziałem szczególny charyzmat. Ale w ogóle imponowała mi sama postać, człowiek bardzo młody, bardzo typowy dla swoich czasów, żyjący górami, student Politechniki Turyńskiej. Był dla mnie takim "świętym normalnym, świętym codziennym", do zaakceptowania i naśladowania dla każdego.

(A.M.)
Pana Profesora łączą również osobiste, choć niełatwe jakieś związki z osobą tego młodego Włocha.

(M.S.)
Mówiąc o Pier Giorgiu, nie mogę nie myśleć o swojej córce Marcie, która zmarła 25 marca 2000 r. w wyniku wypadku samochodowego, dokładnie w dniu Zwiastowania Matki Boskiej. Córka miała w momencie śmierci siedemnaście lat. Śmierć w tak młodym wieku zawsze związana jest z wielkimi emocjami i jest śmiercią nadzwyczajną. Życie Pier Giorgia było również nadzwyczajne, jak i jego niespodziewane odejście w tak młodym wieku. Jest on dla mnie orędownikiem. I tutaj, pamiętając o Pier Giorgiu, chciałbym jednocześnie wspomnieć o mojej córce Marcie, która odeszła już do Pana .

(A.M.)
Czy to było Państwa jedyne dziecko?

(M.S.)
Nie to nie była jedyna córka. Ja mam, dzięki Bogu, liczną rodzinę. Dzięki temu jakoś łatwiej mi to wszystko znieść. Była ona pierwszym z pięciorga dzieci, które miałem, a raczej mam nadal pięcioro, bo jedno jest w Niebie, a pozostałe dzieci są na ziemi.

(A.M.)
Dziękuję bardzo [za rozmowę].

Tekst zamieszczamy za zgodą prof. Marian SURDACKIEGO.
Tekst ukazał się w czasopiśmie "Głos Ziemi Urzędowskiej" w 2016r.


Przemówienie Jana Pawła II podczas beatyfikacji Pier Giorgio Frassatiego 20 V 1990 r. na placu św. Piotra w Rzymie

Mszę św. beatyfikacyjną odprawił Jan Paweł II na placu św. Piotra. Przybyli na nią bardzo liczni pielgrzymi z całych Włoch, zwłaszcza z Piemontu, oraz z innych krajów. Wśród wypełniających plac wiernych przeważała młodzież. Obecni byli przedstawiciele środowisk, z którymi był związany nowy Błogosławiony, a więc Akcji Katolickiej, Włoskiej Federacji Katolickiej Młodzieży Uniwersyteckiej (FUCI) i innych. Wyrazem czci, jaką społeczeństwo włoskie otacza postać Piotra Jerzego, była obecność prezydenta Republiki Francesca Cossigi oraz delegacji rządowej z premierem Giulio Andreottim na czele. W pobliżu ołtarza zasiadło 15 kardynałów, wielu arcybiskupów i biskupów oraz członków korpusu dyplomatycznego. Z Polski przybyli na czele pielgrzymów ze swoich diecezji biskupi Kazimierz Majdański i Józef Michalik. Z Poznania - pielgrzymka studentów z o. Janem Górą OP. Obecny był też redaktor naczelny "Tygodnika Powszechnego" Jerzy Turowicz. Prośbę o wyniesienie na ołtarze Piotra Jerzego Frassatiego skierował do Ojca Świętego arcybiskup Turynu Giovanni Saldarini. Po Mszy św. wiceprzewodniczący Akcji Katolickiej Młodzieży Włoskiej Roberto Falco podziękował za beatyfikację Piotra Jerzego i złożył Papieżowi życzenia z okazji 70 rocznicy urodzin. Uroczystość liturgiczna nowego Błogosławionego będzie obchodzona w dniu 4 lipca.

więcej


zobacz również galerię zdjęć związanych z bł. Piotrem Jerzym Frassatim

Prośba o wstawiennictwo do bł. Piotra Jerzego Frassatiego

"Wiara dana mi przez chrzest przemawia do mnie pewnym głosem: sam jeden nie dokonasz niczego, ale jeśli Bóg będzie ośrodkiem każdego twojego działania, wtedy dojdziesz do celu.

(z listu do przyjaciela, 15.1.1925 r)

Boże, nasz Ojcze, Ty obdarzyłeś młodego Piotra Jerzego radością spotkania z Chrystusem i życiem zgodnym z wyznawaną przez niego wiarą w służbie ubogim i chorym; za jego wstawiennictwem udziel także nam łaski wspinania się jak on szlakiem ewangelicznych błogosławieństw i naśladowania go w zapale szerzenia w społeczeństwie ducha Ewangelii. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Kard. Giovanni Saldarini, Arcybiskup Turynu


KALENDARIUM ŻYCIA
Pier Giorgia Frassatiego

1901 6 kwietnia w Turynie rodzi się syn Alfreda Frassatiego i Adelajdy z domu Ametis. Otrzymuje na chrzcie imiona Pier Giorgio Michelangelo.

1902 Rodzi się siostra Pier Giorgia, Luciana, która w przyszłości będzie jego biografem.

1910 11 czerwca Pier Giorgio przystępuje po raz pierwszy do spowiedzi w kościele Corpus Domini w Turynie. 20 lipca kończy eksternistycznie szkołę podstawową.

1911 19 czerwca przyjmuje wraz z siostrą pierwszą Komunię świętą w kaplicy "Ausiliatrici delle anime del Purgatorio" w Turynie.
W październiku Luciana i Pier Giorgio wstępują do pierwszej klasy gimnazjum - liceum Massimo D'Azeglio w Turynie.

1913 Ojciec, Alfredo Frassati, zostaje z nominacji królewskiej najmłodszym senatorem Zjednoczonego Królestwa Włoskiego.
W listopadzie rodzice przenoszą Pier Giorgia do prywatnej szkoły ojców jezuitów Istituto Sociale w Turynie.

1914 Zapisuje się do Apostolatu Modlitwy i Towarzystwa Adoracji Najświętszego Sakramentu.
W październiku wraca do szkoły Massimo D' Azeglio.

1915 10 czerwca przyjmuje sakrament bierzmowania w swoim kościele parafialnym "La Crocetta" w Turynie.

1917 W październiku zostaje znowu przeniesiony do Istituto Sociale w Turynie.

1918 Zapisuje się do Włoskiego Klubu Alpinistycznego, Kongregacji Maryjnej i Koła Różańcowego.
W listopadzie zaczyna studiować inżynierię górniczą na Królewskiej Politechnice w Turynie.
Zapisuje się do Akcji Katolickiej, Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich i Włoskiej Młodzieży Katolickiej.
Rozpoczyna działalność w Konferencji św. Wincentego a Paulo w Turynie.

1919 Zapisuje się do Koła "Cesare Balbo", będącego częścią Uniwersyteckiej Federacji Katolików Włoskich.

1920 14 grudnia zapisuje się do Włoskiej Partii Ludowej.

1921 Ojciec, Alfredo Frassati, zostaje mianowany ambasadorem włoskim w Berlinie. Pier Giorgio wielokrotnie odwiedza Niemcy, nawiązuje kontakty z katolikami niemieckimi.

1922 Zapisuje się do Koła "Milites Mariae" przy turyńskiej Młodzieży Katolickiej.
28 maja wstępuje do III Zakonu św. Dominika, przyjmując imię Girolamo na cześć Savonaroli.
Pod koniec roku ojciec, Alfredo Frassati, składa urząd ambasadora.

1923 13 stycznia Pier Giorgio publikuje list, w którym solidaryzuje się z okupowanym regionem Ruhry.
Od 12 do 14 kwietnia uczestniczy w Turynie w Kongresie Włoskiej Partii Ludowej.
29 lipca zostaje ojcem chrzestnym chorągwi Koła Młodzieży Katolickiej w Pollone.
9 września bierze udział w Kongresie Eucharystycznym w Genui.

1924 18 maja zakłada z przyjaciółmi "Stowarzyszenie Ciemnych Typów".
12 września zdobywa szczyt alpejski, Grivolę.

1925 24 stycznia siostra, Luciana, wychodzi za polskiego dyplomatę, Jana Gawrońskiego.
4 lipca Pier Giorgio umiera w Turynie po kilku dniach cierpień spowodowanych chorobą Heinego-Medina.
6 lipca odbywa się pogrzeb Pier Giorgia w Turynie, wychodzący z parafii "La Crocetta".

1990 20 maja w Rzymie Ojciec Święty Jan Paweł II ogłasza Pier Giorgia Frassatiego Błogosławionym. L 205, 206.

drukuj w PDF (2 str. A4)

LITANIA

Kyrie elejson! Chryste elejson! Kyrie elejson!
Chryste, usłysz nas! Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z Nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.

Święta Maryjo, módl się za nami.
Wszyscy aniołowie i święci pańscy,

Błogosławiony Piotrze Jerzy,
Kochający synu i bracie,
Podporo rodzinnego życia,
Przyjacielu nieprzyjaciół,
Najbardziej chrześcijański z naszych towarzyszy,
Przywódco młodzieży,
Pomocniku potrzebujących,
Nauczycielu miłości,
Patronie ubogich,
Pociecho chorych,
Sportowcu Bożego Królestwa,
Zdobywco gór życia,
Obrońco prawdy i cnoty,
Przeciwniku każdej niesprawiedliwości,
Dobry obywatelu swojego narodu,
Lojalny synu Kościoła i narodu,
Oddany synu Maryi,
Gorliwy czcicielu Eucharystii,
Żarliwy miłośniku Pisma Świętego,
Oddany naśladowco św. Dominika,
Apostole modlitwy i postu,
Przewodniku ku głębokiej miłości dla Jezusa,
Pilny w pracy i studiowaniu,
Silna obrono niewinności,
Radosny we wszystkich okolicznościach życia,
Cichy w bólu i cierpieniu,
Wierny obietnicom chrztu świętego,
Wzorze pokory,
Przykładzie bezstronności,
Zwierciadło posłuszeństwa,
Człowieku ośmiu błogosławieństw,
Patronie studentów,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
przepuść nam, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
wysłuchaj nas, Panie!
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata,
zmiłuj się nad nami!

Módlmy się: Boże, nasz Ojcze, Ty obdarzyłeś młodego Piotra Jerzego Frassati radością spotkania z Chrystusem i życiem zgodnym z wyznawaną przez niego wiarą w służbie ubogim i chorym; za jego wstawiennictwem udziel także nam łaski wspinania się, jak on, szlakiem ewangelicznych błogosławieństw i naśladowania go w zapale szerzenia w społeczeństwie ducha Ewangelii. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen (F 46 47).

drukuj w PDF (2 str. A4)


Bibliografia - polskie pozycje książkowe o Błogosławionym Piotrze Jerzym Frassatim:

  • Cojazzi A., Piotr Jerzy Frassati, Kraków 1930.
  • By stał się naszym bratem, "Frassatianum", Lublin 1997.
  • Frassati L., Mój brat Pier Giorgio, Warszawa 1962.
  • Frassati L., Pier Giorgio Frassati. Człowiek ośmiu błogosławieństw, Warszawa 1979.
  • Frassati P. G., Listy do przyjaciół. Warszawa 1995.
  • Jasnota Z., Pier Giorgio Frassati - przyjaciel młodzieży, Warszawa 1993.
  • Misztal H., Doskonali w miłości. Świeccy święci i błogosławieni, Lublin 1992.
  • Pier Giorgio Frassati. Człowiek ośmiu błogosławieństw, A. Tyc, E. Betlejewska, Rzym 1984.
  • Pietrzyk K., W radości i poświęceniu. Bł. Piotr Jerzy Frassati, Marki-Struga 1993.
  • Strzelecka K., Frassati, Warszawa 1989.

drukuj w PDF (1 str. A4)


Zapraszamy do odwiedzenia innych stron, na których znajdziesz informacje na temat patrona naszej parafii:

  • Strona Mariusza Rabczaka, alumna WSD Zakonu Pijarów w Krakowie.

www. frassati.pijarzy.pl

  • Strona Stowarzyszenia im. Błogosławionego Piotra Jerzego Frassatiego FRASSATIANUM

www.frassati.org.pl

  • Strona włoskiego Stowarzyszenia Piotra Jerzego Frassatiego

www.piergiorgiofrassati.org

  • Strona zatytułowana "Pomoc duchowa"

www.adonai.pl

góra strony